×
Create a new article
Write your page title here:
We currently have 87 articles on Politiball Wiki. Type your article name above or click on one of the titles below and start writing!



Politiball Wiki
87Articles

Inteligentny dom, który naprawdę działa


Zawsze myślałam, że smart home to fanaberia dla ludzi z willami i portfelami wypchanymi po brzegi. Dopiero gdy zamieszkałam w kawalerce o powierzchni 28 metrów, zmieniłam zdanie. Bo w małym mieszkaniu każdy centymetr ma znaczenie, a głupio zaparkowana lampa potrafi zepsuć cały przepływ. Zaczęło się od żarówki sterowanej telefonem, która wieczorem przygasała automatycznie, żebym nie musiała wstawać z kanapy z funkcją spania, na której akurat rozłożyłam koc. I tak wciągnęłam się w ten świat, bo okazało się, że automatyka nie musi być droga ani skomplikowana. Owszem, bałam się konfiguracji i kabli, ale wystarczyło kilka aplikacji i mostków, żeby ogarnąć podstawy.



Pierwszym poważnym zakupem było łóżko z pojemnikiem na pościel, ale nie byle jakie. Wybrałam model z 16 cm materacem piankowym na stelazu listwowym, który oddycha i nie zapada się po roku. Pościel zniknęła w środku, a ja zyskałam dodatkową przestrzeń na koce i poduszki, które wcześniej leżały na parapecie. Do tego zamontowałam czujnik temperatury w sypialni, który sam włącza grzejnik, gdy robi się chłodno. Teraz nie budzę się zmarznięta, a rachunki spadły, bo ogrzewanie działa tylko wtedy, gdy faktycznie jestem w domu. To drobiazg, ale zmienia codzienność.



W salonie postawiłam na wersalkę z pojemnikiem, która dla gości zamienia się w wygodne łóżko. Tapicerka welurowa w kolorze butelkowej zieleni dodała wnętrzu charakteru, a przy okazji nie widać na niej kurzu. Gdy przyjeżdżają znajomi, wystarczy przeciągnąć palcem po ekranie telefonu, żeby zapalić lampkę nocną i przyciemnić górne światło. Nikt nie musi szukać włącznika w ciemności. Mechanizm DL, który zastosowano w tej wersalce, działa płynnie i bez wysiłku, co doceniam, gdy sama kładę się spać po długim dniu. Nie ma mowy o skrzypieniu czy blokowaniu się stelaża.



Kuchnia to był wyzwanie. Maleńka, z blatem na dwa talerze, ale udało mi się zamontować inteligentną listwę zasilającą z pilotem. Dzięki niej wyłączam czajnik i toster jednym przyciskiem, zamiast grzebać za szafką. Czujnik dymu podłączony do aplikacji wysyła powiadomienie, jeśli zapomnę wyłączyć płytę. Raz uratował mnie przed przypaleniem obiadu, gdy wbiegłam do pokoju odebrać telefon. I choć brzmi to jak drobnostka, to w kawalerce takie zabezpieczenie daje spokój. Nie muszę martwić się o zostawione żelazko czy piekarnik.



Najwię okazała się jednak łazienka. Wersalka w salonie zajmuje sporo miejsca, więc każdy gadżet musi być przemyślany. Zamontowałam czujnik wilgoci, który włącza wentylator, gdy prysznic robi się zbyt parny. Dzięki temu uniknęłam pleśni na fugach, która wcześniej pojawiała się po każdej kąpieli. Do tego inteligentna waga podłączona do aplikacji zapisuje pomiary, ale to już fanaberia. Ważniejsze jest to, że system sam przypomina o wietrzeniu po myciu zębów. Brzmi głupio, ale działa.



Nie obyło się bez wpadek. Kupiłam kiedyś gniazdko z pilotem, które nie chciało się sparować z mostkiem. Straciłam dwie godziny na resetowanie i szukanie instrukcji w internecie. W końcu okazało się, że potrzebuję innej aplikacji. Teraz sprawdzam kompatybilność przed zakupem i czytam recenzje. Nauczyłam się też, że nie warto oszczędzać na stelaz listwowy do łóżka, bo tani materiał szybko się odkształca. Lepiej dopłacić do solidnego mechanizmu, który wytrzyma lata, niż później narzekać na skrzypienie.



Dziś mój smart home to zbiór kilkunastu urządzeń, które współpracują ze sobą bez mojego udziału. Gdy wychodzę z domu, aplikacja wyłącza wszystkie światła i czujniki ruchu włączają alarm. Wieczorem sceny oświetleniowe same przyciemniają się do trybu relaksu. I choć znajomi śmieją się, że jestem uzależniona od telefonu, to ja wiem, że to wygoda, która oszczędza czas i nerwy. Nie wyobrażam sobie powrotu do czasów, gdy musiałam szukać włącznika po ciemku.



Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z inteligentnym domem, polecam zacząć od jednego czujnika lub żarówki. Nie musisz od razu kupować całego systemu. Łóżko z pojemnikiem na pościel i 16 cm materacem piankowym to osobna kwestia, ale gdy dodasz do niego sterowanie oświetleniem, sypialnia stanie się oazą spokoju. A gdy goście nocują na kanapie z funkcją spania, wystarczy, że klikniesz w aplikacji, żeby zapalić im lampkę. To proste, a robi ogromną różnicę w codziennym życiu.